Porto — aklimatyzacja
Aklimatyzacja w Porto
Postanowiłem zostać w Porto na sobotę by na spokojnie pójść do katedry Se i zakupić paszport pielgrzyma i muszlę św Jakuba.
W nocy uświadomiłem sobie że kabelek do telefonu poszedł razem z moimi koreańskimi znajomymi bo korzystałem z ich power banku. Całe szczęście że wymieniliśmy się numerami telefonu, więc rano napisałem i czekałem na odpowiedź.
Poszedłem napić się kawy i rozpadało się, więc czekałem na okienko pogodowe by pójść do Katedry Se udało się, kupiłem:
- paszport pielgrzyma
- muszlę Jakuba
- wejściówkę do katedry
Podczas zwiedzania tak się rozpadało że trzeba było długo czekać na okienko pogodowe. Znajomi odezwali się z lokalizacja swojego hotelu z katedry to zaledwie 4 minuty drogi ale ulewa nie wróżyła nic dobrego. W końcu przeszło z ulewy w drobny majowy deszczyk. Dotarłem to hotelu odzyskałem kabelek i znowu ulewa. Skryłem się w knajpce na kawie by przeczekać, potem mercado i zakupy na śniadanie powrót do hostelu. Śniadanie i pogawędka z obsługą. Teraz wyszło słońce podładuje telefon i w miasto zobaczyć ile się da.
—-
- 13:10 mam 30% baterii słońce świeci to idziemy na Porto
- 13:40 znowu rzęsisty deszcz , Porto przestaje mi się podobać ciągle tylko remonty dużo turystów ciasno i mokro
- 14:00 burza i ulewny deszcz chwila i jakby wpadł do rzeki, tak zapamiętam Porto jak nie schnę to jestem mokry.
- 17:00 pokręciłem się po mieście, rzeka i uliczki dzielnicy w której mieszkam teraz trochę odpoczynku w hostelu, potem jeszcze kilka kilometrów po mieście by rozchodzić nogi przed drogą
- 19:15 ledwo opuściłem hostel 15 minut póżniej znowu leje całkiem dobry deszcz plus silny wiatr